Fizjoterapeutka wyjaśnia, skąd bierze się ból barku u osób śpiących na boku i dlaczego rozwiązaniem może być dwuwarstwowa poduszka
Katarzyna S.
WYPADEK, KTÓRY ZMIENIŁ WSZYSTKO
Sześć miesięcy temu przeżyłam jeden z najbardziej zawstydzających momentów w swojej karierze.
Pokazywałam ćwiczenie na ruchomość barku panu Robertowi, 68-letniemu emerytowi, który od lat miał problem z bólem barku po spaniu na boku.
W połowie ćwiczenia mój własny bark zablokował się tak mocno, że nie byłam w stanie unieść ręki nad głowę.
„Wszystko w porządku?” zapytał pan Robert z wyraźną troską.
Sytuacja była dla mnie wyjątkowo niezręczna. Od 17 lat pracowałam jako fizjoterapeutka i pomagałam pacjentom z bólem szyi oraz barków, a sama nie potrafiłam wykonać podstawowego ruchu przez własny, zaniedbany problem.
„Tak, wszystko dobrze” odpowiedziałam.
Ale prawda była inna.
Od sześciu lat spałam głównie na boku i coraz częściej budziłam się z odrętwiałym barkiem, sztywną szyją i bólem głowy. Z czasem ból zaczął przeszkadzać mi nie tylko w nocy, ale też w pracy.
Wydałam ponad 3000 zł, próbując znaleźć poduszkę, która naprawdę coś zmieni.
Poduszka ortopedyczna z internetu za 129 zł: po kilku tygodniach straciła kształt, a bark dalej drętwiał w środku nocy.
Profilowana poduszka z apteki za 189 zł: była zbyt twarda i wymuszała nienaturalne ułożenie szyi.
Poduszka memory foam za 249 zł: na początku wydawała się wygodna, ale bark nie mógł się swobodnie ułożyć i rano czułam jeszcze większe napięcie.
Bambusowa poduszka z internetu za 99 zł: szybko się spłaszczyła, przez co głowa opadała za nisko, a szyja zostawała bez podparcia.
Droga poduszka premium za 399 zł: miała rozwiązać problem, ale w praktyce była za wysoka i przez całą noc czułam ucisk w barku.
Profilowana poduszka szyjna za 159 zł: działała tylko wtedy, gdy leżałam idealnie na plecach. A ja od lat śpię na boku, więc przez całą noc walczyłam z własną pozycją.